| Czytelnia ![]() Rozstać się dobrze, by związać się na dobre
Osoby rozstające się w wielkich emocjach, jakie zazwyczaj towarzyszą rozwodowi, umieszczają zwykle winę za rozpad małżeństwa w partnerze i jego zachowaniach, co jest podyktowane poczuciem niesprawiedliwości i krzywdy. Jednak osoba refleksyjna z perspektywy czasu może dostrzec, jaki jest jej udział w tym, że związek zakończył się rozwodem. Zrozumie, że przyczyniła się do tego niekoniecznie aktywnymi działaniami (np. zdrada), ale także wszystkimi zachowaniami, które podtrzymywały to, co do rozwodu doprowadziło. Ciche dni, przemilczane sprawy, niewyrażone pretensje i potrzeby… Odpowiedzialność za rozpad relacji leży zawsze po obu stronach i trzeba często wiele odwagi, żeby przyznać się do własnego udziału w rozstaniu z partnerem. Ci, którzy to sobie uświadamiają, mają większe szanse nie powtarzać tych samych błędów w kolejnym związku Bagaż złych doświadczeń To, co rzeczywiście może zagrażać kolejnemu związkowi osoby rozwiedzionej, to niedokończone sprawy w poprzednim związku. Chociaż rozwód stanowi formalne zakończenie relacji, często pozostają niewyjaśnione sprawy emocjonalne, finansowe, kwestie opieki nad dziećmi, często używane jako karty przetargowe w ostatnich walkach w małżeństwie albo niedotykane z powodu bólu, jaki wywołują. Te kwestie zawsze mają wpływ – najczęściej destrukcyjny – na to, co dzieje się pomiędzy partnerami w kolejnym związku. W specyficznej sytuacji są pary, których związki rozpoczęły się, gdy poprzednie małżeństwo nie zostało jeszcze formalnie bądź emocjonalnie rozwiązane. Niezależnie od wszystkich deklaracji: „że nic mnie z nim/nią nie łączy”, nie jest to dobrze rokujący początek nowego związku. Możliwości i balasty Zwykle nowi partnerzy/partnerki przeżywają jednak to, co robią jako zdradę i cień oszustwa pozostaje na tej relacji do końca. Mogą obawiać się, że oni także znajdą się kiedyś w podobnym położeniu. Patrząc na swojego nowego partnera, który oszukuje swoją dotychczasową partnerkę, dowiadujemy się o nim czegoś trudnego i wzbudzającego lęk. Jeśli jednak poprzedni związek został zakończony w sposób uczciwy, a każdy z partnerów poczuł się odpowiedzialny za rozpad małżeństwa, to kolejny związek jest nową jakością. Doświadczenia z poprzednich związków jednego z partnerów to zarówno zasób, jak i ograniczenie. Z jednej strony oczekiwania takich osób są bardziej realistyczne, z drugiej strony trudno im będzie zrezygnować z wielu nawyków, które powstały i utrwaliły się w poprzednim związku. Obiecują sobie, że teraz będzie inaczej, za czym stoi pragnienie: „teraz ja będę inny”, ale przecież nie przestają być tymi samymi osobami. Historia i konsekwencje poprzedniego małżeństwa zawsze są w jakiś sposób obecne w kolejnym związku. Poważna relacja – niezależnie od tego, jak ją potem oceniamy – zostawia trwałe ślady zarówno w nas samych, jak i naszym życiu. Kwestia ustalenia relacji z dziećmi z poprzedniego związku jest niezwykle delikatna i trudna. To, jak ją rozwiążą rozstający się małżonkowie uzależnione jest od wielu czynników – wieku dzieci, ich stosunku do nowego partnera mamy czy partnerki taty – ale najważniejszy jest wzajemny stosunek do siebie rozwiedzionych partnerów. Wszystko to, co wspólnie przeżyli pozostaje zawsze na swój sposób ważne i obecne w wewnętrznym świecie ich przeżyć. Sztuka pielęgnacji W kolejnym małżeństwie partnerzy mają z reguły wysoką motywację do utrzymania tej relacji, ponieważ są świadomi, jak trudne jest rozstanie. Bardziej mobilizują się i dbają o nowy związek, bo tym razem mają więcej do stracenia. Co ciekawe, niepowodzenie w pierwszym związku motywuje wiele osób do pracy nad budowaniem nowej relacji. O ile bowiem porażkę pierwszego małżeństwa można tłumaczyć wyborem nieodpowiedniego partnera, to niepowodzenie drugiego związku trudno już tak uzasadniać. Wiele badań nad jakością życia w małżeństwie wskazuje, że partnerzy, którzy traktują swoje małżeństwo jako związek nierozerwalny, są skłonni inwestować więcej energii we wspólne rozwiązywanie problemów i zabieganie o partnera. To z kolei bezpośrednio przekłada się na ocenę jakości związku przez oboje. W nowych związkach partnerom często towarzyszy myśl, że to pewnie ostatnie małżeństwo w ich życiu, więc warto o nie dbać – są bardziej gotowi do ustępstw i rozmawiania o trudnościach niż do szybkiego wycofywania się z tego związku. Na pary budujące kolejne związki – niezależnie od tego, jak je oceniamy i ile w nich powtórek z poprzedniego małżeństwa – możemy spojrzeć jak na walkę o to, by być szczęśliwym, podjętą przez kogoś, kto już raz został pokonany. Taka walka wymaga wielkiej determinacji. Wielu ludzi przeżywa drugie małżeństwo jako swoją drugą szansę i próbuje odbudować w nim swoje życie po wielkiej katastrofie, jaką często jest rozpad małżeństwa. Nierzadko odbywa się to przy wtórze dochodzących zewsząd głosów: „To się nie może udać!” A właśnie że może. Pod warunkiem, że partnerzy spojrzą na tę sytuację uczciwie, z pełną świadomością pozytywnych i negatywnych jej aspektów. Źródło: magazyn „Charaktery”, Nr 12 (143) Grudzień 2008, s. 78 |





