| Przegląd: Rozwód kościelny, czyli ślubu nie było Lubimy śluby przed ołtarzem bardziej niż nudne gmachy urzędu stanu cywilnego. Według Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego, od czasu ratyfikacji konkordatu wyłącznie w Kościele zawiera się ponad 80% małżeństw. 75% Polaków ( tym osoby niepraktykujące do 30 roku życia) deklaruje, że ważny jest dla nich właśnie ślub kościelny. Wzrasta też liczba stwierdzanych nieważności sakramentu. Na początku lat 80. do sądu metropolitalnego w Warszawie wpłynęło rocznie ok. 80 wniosków, dziś 600. Ks. Aleksander Sobczak adiunkt na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza i sędzia Trybunału Metropolitalnego w Gnieźnie przyznaje, że w ostatnich latach ta liczba wzrosła o 100%, co nie wynika z tego, że jest coraz więcej nieważnych małżeństw, ale z większej świadomości wiernych, że niektóre mogą być nieważne. Zajmujemy pod tym względem trzecie miejsce na świecie, po Amerykanach, którzy po rozwodzie cywilnym od razu „idą za ciosem”, przeprowadzając proces kościelny (tam toczy się 72% wszystkich spraw), i Włochach. Krzysztof Czachor – Borkowski od niedawna pomaga zepchniętym na margines Kościoła wyczyścić życiowe konto. Zorientował, że to na rynku nisza prawna, gdy 10 lat temu w gazecie umieścił ogłoszenie o kanonicznych poradach dla nieszczęśliwych małżeństw. Po dwóch latach spędzonych w seminarium miał rozeznanie w prawie kanonicznym. – Dzwoniło mnóstwo zdesperowanych kobiet z wiosek, którym proboszcz radził: wzięłaś krzyż, to nieś – odpowiada. Sam przeszedł żmudną procedurę. Gorszą niż trzy miesiące małżeństwa. W kilka godzin przeanalizowali całe moje życie intymne – uchyla rąbka tajemnicy z zamkniętej Sali, gdzie w obecności trzech sędziów w sutannach opowiadał z detalami o pierwszym razie, z kim gdzie, jak często, o sąsiadach, chorobach stopniach w szkole. - Sąd kościelny – mówi – od cywilnego różni się tym, że ten drugi rozwiązuje kontrakt na podstawie tego, co było po ślubie, duchownych nie interesuje minie ani dobro małoletnich dzieci. Pytali go chłodno i patrzyli na reakcję, a protokołująca zakonnica co rusz prosiła, żeby powtórzyć. Do biura porad kanonicznych Media Sernice w warszawskim wieżowcu najczęściej pukają tzw. Niesakramentalni przed komunią dziecka, które nie rozumie dlaczego tatuś koleżanki bije mamę i może przyjąć opłatek a jego taki dobry… - Zdarza się, że są już po pierwszych przesłuchaniach przed trybunałem diecezjalnym, przestraszeni tym entourage’em sądowej Sali - opowiada Czachor - Borkowski. – Najpierw sąd każe im przysięgać na krzyż, potem odmówić Credo z katechizmu. Zwykle mylą Credo z wersją mszalną i już są łapani za słówka. Wychodzą zmieleni jak kawa, sfrustrowani perfidnymi, czasem nieracjonalnymi pytaniami sędziów, którzy dociekają nawet tego, czy ksiądz był na weselu i jak długo. Przychodzą też pary skierowane przez Pawła Niemca z biura zapoznawczego DUET CENTRUM, który w kwestionariuszu zawarł oryginalna rubrykę: rozwiedziony z możliwością ślubu kościelnego. Gdy Niemiec zauważył, że nie wiedzą gdzie się udać, sam zaczął współpracę z Media Service. Parę dni dzwoniłem do różnych zgromadzeń, prosząc o pomoc – opowiada Paweł Niemiec. – Może do ojca Piotra, może Mariana, dumali duchowni. Żadnej informacji. A możliwość uregulowania tych spraw jest liczącą się cechą na matrymonialnym rynku, zwłaszcza dla młodych kobiet. Klienci mający takie widoki są postrzegani jako pełnowartościowi partnerzy. POWODY UNIEWAŻNIAJACE ŚLUBNĄ PRZYSIEGĘ
CZY SEKS BYŁ UDANY? Standardowa lista pytań sądów kościelnych
DOTYCZĄCE WSPÓŁMAŁŻONKA
CZY MAMISYNEK MOŻE BYĆ MĘŻEM?
Ks. Remigiusz Sobański, profesor prawa kanonicznego: Po II Soborze Watykańskim Kościół uwzględnił psychikę ludzką jako jeden z powodów, który może czynić przysięgę nieważna. Skąd ta zmiana? - Kościół zawsze „uwzględniał” ludzką psychikę, bo małżeństwo powstaje dzięki aktowi woli dwojga ludzi odmiennej płci. Już w Kościele starożytnym obowiązywała zasada, że furiat (furiosus) nie może zawrzeć małżeństwa. Nowość związana z nie tyle z Soborem, ile z rozwojem psychopatologii – to dostrzeżenie, że są osoby o niezmąconej świadomości i pełnym rozeznaniu, a zarazem o anomaliach osobowościowych, zaburzeniach w sferze uczuciowo – popędowej, skłonnościach aspołecznych… Stary przykład takich stanów to kleptoman, który może przysięgać, że nie ukradnie, a jednak. W orzecznictwie kościelnym odbiło się echem zdiagnozowanie nimofamanii, czyli nadmiernej pobudliwości seksualnej u kobiet, czyniącej je niezdolnymi do dochowania wierności. Przysięga małżeństwa nimfomanki może być świadoma i szczera, ale stara zasada prawnicza brzmi: nie można nikogo zobowiązywać do rzeczy niemożliwych. Wychodząc z założenia, że obowiązki małżeńskie nie sprowadzają się jedynie do wierności, z końcem lat 50. zaczęto brać po uwagę także zdolność do wypełnienia innych obowiązków i w ogóle do nawiązania wspólnoty całego życia. Wątpię czy np. maminsynek jest w stanie nawiązać taką wspólnotę. Patrząc dziś na młodych ludzi i współczesne tendencje wychowawcze, stawiam stawiam sobie pytanie, czy w ogóle będą oni zdolni oddać się drugiej osobie i zaakceptować ją na dobre i złe. - Jak zweryfikować, czy niedojrzały już dojrzał, gdy zechce jeszcze raz przysięgać? Czy w ogóle ma prawo do ślubu? Gdy stwierdzono nieważność z powodu niedojrzałości jednej ze stron, a ta zechce zawrzec nowe małżeństwo, posyła się ja do biegłego, by wydał odnośną opinię. Czy biegły może się pomylić? Tak, bo każdemu przysługuje prawo przedłożenia sprawy sądowi. - Co jest przymusem, co już nie? Czy przymusem, co już nie? Czy przymusem jest to, że stara panna wyjdzie za mąż ze strachu by nie być napiętnowaną? - Sytuacja przymusowa to taka, w której nie ma możliwości wyboru. W odniesieniu do małżeństwa znaczy to, że wskutek czyjegoś działania zagraża poważne zło, którego osoba czująca się zagrożona nie zdoła – jak sądzi – uniknąć inaczej niż przez zawarcie małżeństwa. Może zaistnieć też sytuacja pozbawienia tzw. wolności wewnętrznej, tzn. wskutek zaistniałych okoliczności (traumatyczne przeżycia, ciąża) „wali się świat”, ona przestaje racjonalnie myśleć, traci rozeznanie otaczającej rzeczywistości, podejmuje decyzje wbrew sobie… A te stare panny? - Strach przed staropanieństwem to ani przymus (chyba, że starym pannom obcinano by głowy), ani też brak wewnętrznej wolności. Obawa przed samotnością to raczej kalkulacja prowadząca do określonej – racjonalnej – motywacji zawarcia małżeństwa, ani gorszej, ani lepszej niż wielka miłość czy chęć posiadania dzieci. Właśnie, dzieci. Czy po stwierdzeniu nieważności okazują się z nieprawego łoża? - Nie, gdyż poczęły się wtedy, gdy małżeństwo uchodziło za ważne. Prawo kanoniczne zna wprawdzie pojęcie dziecka nieprawego pochodzenia, ale nie wiąże z tym żadnych skutków prawnych. Sprawy opieki i wychowania regulują sądy powszechne. Opracowano na podstawie artykułu Edyty Gietki, Przegląd sierpień 2005 roku |




