| Posłuchaj ekspertów
Jak postąpić?
Przez dwadzieścia pięć lat byłem szczęśliwie żonaty, co nie znaczy, że nie
zdarzały się i kłótnie i ciche dni. Żona była wspaniałą kobietą, dzielną, troszczącą
się o trójkę naszych dzieci i dom. Przy tym pracowała i lubiła swoje zajęcie.
Piszę w czasie przeszłym, bo ku naszej olbrzymiej tragedii zmarła trzy lata
temu po ciężkiej, wyniszczającej chorobie.
Dwoje dzieci już jest na swoim. Najmłodsza, osiemnastoletnia jeszcze w domu.
Rok temu poznałem bliżej miłą kobietę, samotnie wychowującą dorastającego syna.
Także jest wdową. Sam nie wiem jak to się stało, ale przylgnęliśmy do siebie
i tak jest do tej pory.
Doszliśmy do wniosku, że jeszcze nie teraz, ale kiedy nasze dzieci już się usamodzielnią,
spróbujemy zalegalizować nasz związek i zamieszkać razem. Odbyłem z córką długą
rozmowę. Stwierdziła, że rozumie całą sytuację, nic przeciw temu nie ma, ale
prosi, żeby nie przyprowadzać tej kobiety do domu. Na razie nie chciałaby jej
widywać.
Dobrze ją rozumiem, bo ja sam – mimo, że stosunki z moją nową znajomą układają
się pomyślnie – myślę często o żonie, siłą rzeczy je porównuję i zastanawiam
się, czy utrwalenie tego związku przez zalegalizowanie będzie dla nas obojga
właściwym ruchem. Z córką doszliśmy do porozumienia. Gorzej jest z resztą rodziny.
Starsze dzieci wiedzą, ale się nie wtrącają. Moje siostry nie są zachwycone,
chociaż jej jeszcze nie poznały, a brat, którego bardzo cenię i w pewnym sensie
jest dla mnie autorytetem wyraził wątpliwość, czy angażując się w nową miłość,
wiążąc z nią plany na przyszłość, nie skrzywdzę jego ukochanej bratanicy czyli
mojej córki.
Nie mam zamiaru szybko się żenić. Odkładam tę sprawę na co najmniej trzy, cztery
lata. Może nawet dłużej. To będzie zależało od ustawienia się córki. Ale mam
już pięćdziesiątkę i nie chciałbym zostać kompletnie sam, kiedy córka wyjdzie
już z domu.
Czy mam brać pod uwagę sugestie rodziny, w końcu jednych z najbliższych mi ludzi,
którzy nigdy mnie nie zawiedli, czy liczyć, że z biegiem czasu jakoś się to
wszystko ułoży? Może nie pokochają jej jak zmarłej żony, ale to dobra, miła
kobieta i mogą ją choćby polubić. Co powinienem zrobić?
Łukasz
List Łukasza porusza częsty problem wątpliwości, a nawet sprzeciwu rodziny wobec
nowego związku owdowiałego rodzica, jeśli jest on osobą nie zaliczającą się
do najmłodszych. Jesteśmy zainteresowani opiniami państwa w tej kwestii - zarówno
czytelniczek, jak i czytelników. Być może sami przeżywają państwo taki dylemat,
a może znacie takie sytuacje z kręgu własnej rodziny lub przyjaciół. Wyrażenie
swojego zdania w tej kwestii będzie zarówno interesujące, jak i pomocne tym,
którzy stają aktualnie przed taką decyzją.
|