
Przed ślubem znaliśmy się osiem lat, a nasze małżeństwo przetrwało zaledwie rok. Dlaczego? Do dziś nie wiem. Pewnego dnia mąż wrócił wieczorem z pracy i jak gdyby nigdy nic oświadczył mi, że chce się rozwieść. „Małżeństwo nie jest dla mnie, duszę się w nim” – oznajmił. Żadnych argumentów, tłumaczeń, prób rozmowy. Wniósł nawet pozew rozwodowy do sądu; już zadecydował: za siebie, za mnie, za nas. Dopiero wtedy dotarło do mnie, jakim był niedojrzałym i nieodpowiedzialnym człowiekiem. Szybko unieważniliśmy małżeństwo, dzięki mojej inicjatywie udało się nam dostać również rozwód kościelny. Choć najbliżsi namawiali mnie na nową znajomość, długo nie brałam tego pod uwagę. Ciężko tak wymazać z pamięci dziewięcioletni związek. Skupiłam się na pracy, rozpoczęłam drugi kierunek studiów, inwestowałam w siebie. A co z marzeniami o dziecku, o prawdziwym domu? O wspólnych wakacjach, rodzinnych Świętach? O pełnej, szczęśliwej rodzinie?
Mając 31 lat, zostałam młodą rozwódką. Nigdy wcześniej nie przypuszczałabym, że tak potoczy się moje życie. Czułam się oszukana, upokorzona, spadło poczucie mojej własnej wartości. Wstydziłam się mówić o swojej sytuacji; „rozwódka” znaczy gorsza, surowiec wtórny. Dopiero gdy znalazłam się w Duet Centrum, przekonałam się, że nie tylko ja jestem po przejściach. Podobało mi się to, że nie musiałam się tego wstydzić; chodziłam na spotkania i nie musiałam się z niczego tłumaczyć, bo mężczyzna siedzący po drugiej stronie stolika doskonale to rozumiał..
Arka poznałam na szóstym spotkaniu. Kawaler, 38 lat, wykształcony, przystojny, z poczuciem humoru? „Chyba coś musi być z nim nie tak” – pomyślałam. Pozory jednak mylą.. Kiedy podszedł do mnie w restauracji, myślałam że zaczepia mnie jakiś student: skórzana kurtka, młodzieńczy wygląd, uśmiech od ucha do ucha, róża w ręce. Pomyślałam, że to będzie udane spotkanie…
Ja – spokojna, poukładana, wrażliwa, romantyczna dusza. Arek – wygadany, otwarty, przebojowy wariat. Jesteśmy ze sobą ponad rok. Krótko, to prawda. Ale z doświadczenia już wiem, że w miłości czas nie ma tak naprawdę znaczenia...
Niedawno Arek zaproponował wspólne zamieszkanie. Nasze oczekiwania pokrywają się, mamy podobne marzenia - Arek też chce założyć rodzinę.. ze mną.
Aleksandra