<p><strong>Single</strong> na wakacjach.</p> <p><b>Biuro matrymonialne</b> to takie staroświeckie. DUET&#153; to propozycje nie tylko <b><a href="biura-matrymonialne.html">matrymonialne</a></b>. Wykształceni, Niezależni, Szukający na poważnie...</p> <p><strong>Agencje matrymonialne</strong> Warszawa, Katowice </p> <p>Anonse matrymonialne i <b>ogłoszenia matrymonialne</b> - szukam żony, szukam męża, samotni panowie, <u>single</u>...</p> <p>Agencje matrymonialne. Stworzenie szczęśliwego i trwałego związku, jest możliwe bez względu na wiek, poziom materialny, wykształcenie, wyznanie, czy doświadczenia życiowe.</p> <p> <a href="http://www.skidonovaly.com/narty">kwatery słowacja</a> <a href="http://www.germanica.com.pl">tłumaczenia</a> <a href="http://www.siatex.pl">ogrodzenia</a> </p>
Znani z:
 
Get Adobe Flash player

Mój umysł, zmysły i ciało nie zgadzają się na samo


Następna historia »


„Może jestem jakaś nienormalna”- rozmyślałam, myjąc talerze po obiedzie. Dzieci ulotniły się z domu jak zwykle, szesnastoletnia Agnieszka do koleżanki, aby rzekomo uczyć się do jutrzejszej klasówki, a Adam, starszy o rok od siostry wybrał się z kolegami do kina. Powinnam się właściwie cieszyć, że zostawiły mnie samą. Mogłam sobie poczytać, wypić spokojnie kawę lub po prostu uciąć sobie drzemkę, w każdym razie odpocząć, a to było to o czym marzyłam bezustannie w ciągu ostatnich dziesięciu lat, gdy odczuwałam totalne zmęczenie borykając się samotnie z wychowaniem małych dzieci.


Teraz dzieci dorosły, miały już swoje troski, przestały mi się z nich zwierzać. Zamykały się w swoim świecie, do którego dopuszczały mnie niechętnie i coraz rzadziej. Wyglądało na to, że nie jestem już potrzebna, ale ten nagły przypływ wolności nie cieszył mnie tak, jak powinien.

Od dziesięciu lat byłam wdową, przeżyłam tragedię, po której długo nie mogłam się otrząsnąć. Teraz jednak, mając czterdzieści lat poczułam, że mój umysł, zmysły i ciało nie zgadzają się na samotność. Patrzyłam w lustro i widziałam twarz jeszcze młodej, zupełniej niebrzydkiej kobiety, ale przygaszonej i smutnej. I ta kobieta zapragnęła nagle odmiany, zapragnęła ciepłych, męskich ramion i towarzystwa innego, niż towarzystwo własnej matki, siostry, koleżanek czy dzieci. Zatęskniłam za nowym uczuciem, za potwierdzeniem, że moje życie jeszcze nie dobiega kresu. Ta tęsknota sprawiła, że wybrałam z gazety na chybił trafił numer jakiegoś biura matrymonialnego, które definiowało się jako zapoznawcze i zadzwoniłam.

Teraz zmywając naczynia rozmyślałam o tym, dochodząc do przekonania, że popełniłam głupstwo. Ja mogłam być taka nierozsądna? Co powiedzą dzieci? A moja matka, kobieta pobożna i zasadnicza, która po śmierci ojca nigdy już nie spojrzała na żadnego mężczyznę, na pewno uzna mnie za rozpustnicę, a w najlepszym wypadku za wariatkę.... Już widzę te porozumiewawcze spojrzenia koleżanek z pracy! Zwierzyłam się siostrze, ale mnie nie wyśmiała, a nawet pochwaliła za to, że wreszcie robię coś dla siebie. Pokrzepiona jej aprobatą szłam na spotkanie ze Zbyszkiem z większą odwaga, ale pełna obaw i rozterek. Czułam się tak nieswojo jak przed pierwszą randką - kiedy to właściwie było? Chyba ćwierć wieku temu, więc jak tu się nie bać?

Przez drzwi kawiarni dojrzałam mężczyznę siedzącego przy stoliku z książką w ręku - to był nasz znak rozpoznawczy mojego pomysłu, który ściągnęłam z jakiegoś filmu. Zobaczyłam go i trochę się uspokoiłam - w sumie normalny facet, ani brzydki, ani ładny. Po prostu męski. Pomyślałam „raz kozie śmierć” i podeszłam do stolika. Na mój widok wstał i zapytał cicho:

- Irena?

Skinęłam głową i czym prędzej usiadłam, aby nie budzić sensacji.

- Jaka to książka? - zapytałam, aby jakoś nawiązać rozmowę.

Poparzył na mnie, a jego uważne, trochę nieśmiałe spojrzenie sprawiło mi przyjemność

- O dziewczętach dla dziewcząt - wyznał trochę zażenowany
- Czytam to, aby dowiedzieć się, jakie problemy może mieć moja córka....

Roześmiałam się, a on uśmiechnął się znów nieśmiało i powiedział:

- Ładnie się śmiejesz.

Zrobiło mi się jakoś ciepło na sercu i pomyślałam, że jest miłym człowiekiem. Zaczęliśmy rozmawiać. Też był wdowcem, miał dwie córki. Jedna wyszła już za mąż, druga miała piętnaście lat. Najpierw rozmowa krążyła wokół dzieci, potem on poprosił abym opowiedziała o sobie. Nie wiem, jak do tego doszło, ale spędziliśmy ze sobą trzy godziny i wcale się nie nudziliśmy. Umówiliśmy się za dwa dni, a ja obiecałam mu przynieść bardziej współczesną książkę o dojrzewaniu dziewcząt.

Teraz spotykamy się prawie codziennie i zaczynamy myśleć o wspólnej przyszłości. Dzieci jakoś to zaakceptowały, siostra nie ukrywa radości, koleżanki są zdumione. A matka? Owszem, uznała mnie za wariatkę, ale bynajmniej nie dlatego, że spotykam się z mężczyzną. Nie podobał jej tylko sposób, w jaki go poznałam. Powinnam bowiem przyjść do niej po radę, bo miała przecież dla mnie świetną partię - swojego sąsiada - i od dawna planowała mnie z nim poznać.

Irena


Następna historia »


 
biuro matrymonialne - single - samotni panowie - sympatia - anonse matrymonialne - szukam męża - szukam żony - ogłoszenia matrymonialne - randka - randki - biura matrymonialne
Get Adobe Flash player