
Moja przygoda z Duetem zaczęła się dość nietypowo. Postanowiłem skorzystać z ich pośrednictwa chyba z tych samych powodów, co każdy. Choć przyznam szczerze, że nie było mi łatwo podjąć tą decyzję. Wiecie – odezwało się we mnie takie męskie ego. Kiedy już jednak zaryzykowałem, umówiłem się na spotkanie, podpisałem umowę i dokonałem opłaty, życie przyniosło mi niespodziankę. To tak, jakbym sprowokował los. Poznałem interesującą kobietę. Tak ni stąd, ni zowąd. Po prostu.
Zadzwoniłem wtedy do Duetu, dziewczyny powiedziały mi, że życzą mi powodzenia, a jeśli będzie potrzeba skorzystania z ich usług, mam odezwać się i wtedy dopiero ruszy mój program członkowski, niezależnie od tego, czy będzie to za miesiąc, pół roku czy rok.
Stety lub niestety, ale po paru miesiącach „musiałem” się odezwać. Czas pokazał, że nawiązana poza Duetem znajomość nie ma szans na swój szczęśliwy finał.
A więc mój program w Duecie ruszył dopiero po pięciu miesiącach od podpisania umowy i, co najciekawsze, mimo że podpisany był na pół roku, skończył się po dwóch miesiącach. Bo właśnie w drugim miesiącu jego trwania poznałem Anię - kogoś, na kim chciałem się skupić….
Dziękuję dziewczynom z Duetu za wyrozumiałość i za fajne, empatyczne podejście do sprawy. Choć początek współpracy był trochę zakręcony, finał – po prostu wymarzony.
Jestem dumny z siebie, że przed dwoma laty zdecydowałem się przełamać i pójść do Duetu. A dziewczynom z biura życzę jeszcze większych sukcesów w kojarzeniu par, bo wiem, jak Was to cieszy. Myślę, że i od nas wkrótce otrzymanie zaproszenie na ślub :-)
Pozdrawiam Was – Tomek z Warszawy