infolinia czynna codziennie

+48 505 199 095
ZADZWOŃ
505 199 095

Nie chcemy być dla Ciebie anonimowi!
Cechuje nas empatia i indywidualne podejście do każdego.
Rozmowa z Tobą będzie miała charakter poufny

WYŚLIJ SMS
505 199 095

np. Agnieszka, 35, wyższe, Poznań, po 18.
Oddzwonimy. Udzielimy pełnych informacji, odpowiemy na każde pytanie.
Cechuje nas empatia indywidualne podejście do każdego.
Rozmowa z Tobą będzie miała charakter poufny.

powrót do listy poprzednia następna
Dobiega końca era singli.

Dobiega końca era singli.

Dobiega końca era singli. Żyjemy w niej od 10 lat, od kiedy ukazała się u nas głośna książka amerykańskiego psychologa Stephena Johnsona "Dobre życie w pojedynkę" i dla wielu stała się pokoleniową biblią. Uwierzyliśmy, że samotność może być drogą do szczęścia. Kolorowe magazyny wypełniły się artykułami o atrakcyjnych samotnych. Stare panny i kawalerowie zniknęli. Zastąpiły ich "single".
Tego politycznie poprawnego określenia chętnie używają zarówno ci, którzy rozpaczliwie szukają drugiej połowy, jak i samotni z wyboru.

Z satysfakcją powtarzają: jesteśmy inni, niekonwencjonalni, wolni, a nie samotni. - Nie robię z mojego singlowania deklaracji ideowej, nie wieszam transparentów, nie noszę T-shirtów z nadrukowanym programem na życie. Ale samemu jest mi równie dobrze jak było z kobietą - mówi dziennikarz muzyczny Kuba Wojewódzki, znany z programu "Idol". Czy to znaczy, że atrakcyjni mężczyźni zostaną singlami aż po grób? Dziś już wiemy, że się ożenią, ale później niż ich ojcowie.

Przesunęła się granica wieku zawierania małżeństw - według danych GUS siedem lat temu pobierały się 20-, 24-latki, teraz decyzję o małżeństwie młodzi podejmują średnio pięć lat później. Według badań, jakie Claritas Polska przeprowadził na zlecenie "News-weeka", aż 30 procent 25-, 39-latków w ogóle nie decyduje się na stałe związki. - Mam 32 lata i nie czuję żadnego przymusu, żeby włożyć komuś na palec obrączkę - mówi aktor Paweł Deląg. Ostatnia dekada dała młodym mężczyznom poczucie, że mogą zjeść ciastko i mieć ciastko. Najpierw do cna wykorzystać zalety stanu wolnego, a potem - jeśli będą mieli ochotę na stabilizację - założyć rodzinę. Jeśli chcą, mogą tę decyzję odwlekać do woli. Bo pozwala im na to biologia, nie czują żadnej presji społecznej, a o seks łatwo i bez ślubu. Żeby zakosztować zalet wspólnego życia, wystarczy razem zamieszkać. Ale żaden z nich nie zamierza być singlem do grobowej deski.

Mężczyźni, z którymi rozmawiał "Newsweek", mogliby spokojnie założyć rodziny. Robią kariery, mają swoje mieszkania, odpowiedni wiek (25-40 lat) i przede wszystkim - wielkie powodzenie u kobiet. Pytani, dlaczego do tej pory nie zdecydowali się na ożenek, jak z karabinu maszynowego strzelają serią argumentów: nie spotkałem odpowiedniej kobiety, jeszcze do tego nie dorosłem, teraz mam czas na inwestycje w siebie i robienie kariery, nie chcę tracić wolności, małżeństwo zabiłoby moją osobowość.
Większość rozmowy zaczyna tak, jak Tomasz Kamel, trzydziestolatek, prezenter Jedynki: - Partnerki, które próbowały mnie usidlić, sprawiały, że miałem ochotę katapultować się do innej galaktyki. Jednak coraz częściej dodają dyskretnie: - Czekam na kobietę, której nie będzie przeszkadzać, że mamy dla siebie piętnaście minut po północy, bo będzie tak samo intensywnie jak ja realizowała swoje pasje. Wtedy chętnie się zwiążę - mówi Piotr Lisiecki (34 l.), radca w warszawskiej centrali Kredyt Banku.

Jak wygląda dzień singla, który na miłość może przeznaczyć tylko kwadrans? Dzień Lisieckiego to średnio 10 godzin (czasem 8, a czasem 14) w banku. Po pracy nie idzie do domu, tylko na czterogodzinne próby teatru amatorskiego Po Balu, gdzie razem z przyjaciółmi wystawia spektakle. Na przykład "Lekcję" Ionesco. Musi jeszcze znaleźć czas na basen, angielski i spotkania w pubie. Stara się być na bieżąco z kinem i premierami w teatrach. Chciałby też uczyć się hiszpańskiego i postudiować coś dla przyjemności - historię sztuki albo teatrologię. Garnitury trzyma w pracy, bo kiedy wychodzi z biura, chce wyglądać na luzie. Codziennie przywozi sobie też świeżą koszulę. Czas przed wyjściem do pracy ma wyliczony co do sekundy: pobudka 6.20, prysznic, w tym czasie grzeje się żelazko. Prasuje koszulę, wypija dwie szklanki niegazowanej wody mineralnej i wychodzi. W autobusie spędza minimum godzinę. Wykorzystuje ten czas na czytanie książek - ostatnio "Obsługiwałem angielskiego króla" Hrabala. Czasem uczy się roli teatralnej. Lisiecki wypełnia każdą minutę, aby po przyjściu do domu włączyć swoją ulubioną muzykę i ani przez chwilę nie pragnąć towarzystwa drugiej osoby. To miejsce tylko dla niego.

Każdemu z pojedynczych własna przestrzeń i samotność jest niezbędna do życia. Psycholog Joanna Heidtman uważa, że ludzie powinni przejść przez etap obowiązkowej samotności - okres bez związków, mieszkania z rodzicami albo z narzeczoną - właśnie po to, by odkryć siebie, wyznaczyć sobie własne cele.

Ale singli samotność kusi za bardzo. Chcieliby ją mieć przez całe życie, na każde zawołanie. Nawet wtedy, kiedy z kimś się zwiążą. - Jestem teraz w bardzo fajnym związku, mam fantastyczną partnerkę, ale z nią nie mieszkam. Nie dzielę się swoją pralką ani półką na książki - podkreśla Wojewódzki. - Samotność jest kompanem, sam ją wybieram, odwiedza mnie wtedy, kiedy tego chcę, a nie jest kuzynem z prowincji, którego wizytę trudno przewidzieć i trudno znieść - dodaje.

Ale samotność z wyboru to często strach przed odpowiedzialnością. Wojewódzki o sobie w roli ojca: - Chciałbym mieć córkę. Syna też bym kochał. Ale bez okresu prenatalnego, jakim jest małżeństwo - mówi. Lejman obawia się, że życie rodzinne absorbowałoby go za bardzo - nie miałby czasu na zadawanie sobie egzystencjalnych pytań. - Nie wiem też, czy nie jestem już za stary na małżeństwo - zastanawia się z poważną miną.

Mówią tak dla zgrywy, ale czują, że coś tracą. Piotr Lisiecki boi się, że za kilka lat będzie dalej pląsał na środku sali, a nastolatki będą się z niego śmiać za plecami. - Spotkałem się ostatnio po 15 latach ze znajomymi ze studiów. Zaproponowałem, żebyśmy poszli poszaleć na dyskotekę, ale oni - w większości poważni, żonaci, dzieciaci - zrobili wielkie oczy. Chodzą na dancingi - opowiada. A już poważnie Wojewódzki dodaje: - Mój serdeczny przyjaciel ze szkoły podstawowej ma 16-letniego syna Kubę. Syn mojego wspólnika i przyjaciela Tomka Dąbrowskiego zaczyna studia na ASP. Robert Gawliński, bliska mi postać, ma dwóch dorastających bliźniaków Emanuela i Beniamina - wylicza. I kończy po swojemu: - Moi znajomi są niewiele starsi ode mnie, a już wysyłają dzieci na studia. Byłoby mi bardzo ciężko, jakbym teraz musiał wieszać pieluchy. Chociaż nie, bo przecież są jednorazowe - śmieje się Wojewódzki, który w środowisku jest znany z tego, że ukrywa swój wiek. Już od dobrych paru lat nie przekracza trzydziestki.
- W tym środowisku obowiązuje kultura młodości, bo z nią wiąże się wolność, spontaniczność, rozwój. Nie wypada się ustatkować za wcześnie - komentuje Heidtman.

Nieudane małżeństwa, rozwody znajomych par to kolejny powód, żeby pozostać singlem. - Po co mam się żenić, skoro 90 procent znanych mi małżeństw się rozpadło - mówi Lisiecki. - Inne związki moich znajomych to krótkotrwałe romanse. Ja tak nie chcę - dodaje.
Wbrew pozorom atrakcyjność samotności wcale nie polega na możliwości nieograniczonych podbojów seksualnych. Z obserwacji seksuologa prof. Zbigniewa Izdebskiego wynika nawet, że coraz więcej młodych atrakcyjnych mężczyzn przyznaje się do wstrzemięźliwości seksualnej.

Na świecie, a także i w Polsce, można zauważyć wyraźnie oznaki kryzysu kultury "szczęśliwych samotnych". Według badań prof. Davida Popenoe z uniwersytetu w New Jersey, szefa National Marriage Project, rośnie odsetek nastolatków przekonanych, że małżeństwo i rodzina to najlepsza recepta na szczęście. Zwłaszcza panowie, z natury bardziej pragmatyczni, przedkładają klasyczne małżeństwo nad luźny związek bądź singlowanie. To sprawdzi się choćby w karierze zawodowej.
- Rodzina to ważny element autoprezentacji - mówi Joanna Heidtman.
Świat biznesu i polityki od dawna patrzy mężczyznom na ręce. Stanowiska kierownicze wysokiego szczebla powierza się osobom, które wydają się stabilne, uporządkowane, zdrowe psychicznie, a rodzina (z miłą żoną, dziećmi i psem) w odczuciu społecznym stanowi gwarancję tych cech.
Brak obrączki na palcu może zwiastować kogoś niestałego, zbyt ambitnego bądź homoseksualistę - w każdym razie kogoś, kto nie żyje zgodnie z powszechną normą.
Oficjalnie pracodawcy nie wymagają, by kandydat na wysokie stanowisko był żonaty. - Ale z dwóch kandydatów o podobnych kwalifikacjach większe szanse ma ten z rodziną - przyznaje Jacek Wieczorek, dyrektor operacyjny w JKM Consulting, dużej firmie headhunterskiej, wyszukującej kandydatów na wysokie stanowiska menedżerskie.


Magdalena Łukaszewicz, Aleksandra Więcka
Tygodnik Newsweek Polska, numer 31/02, fragmenty

powrót do listy poprzednia następna
Duet Prestige Ekskluzywnie dla wymagających

Na życzenie przyjeżdzamy do klienta