Na życzenie przyjeżdzamy do klienta
Czytelnia
Randkowanie jak zakupy IKEA
Dlaczego montaż mebli może powiedzieć Ci więcej o miłości, niż niejeden poradnik randkowy? Poznaj efekt IKEA w relacjach
Szukasz miłości, ale każda randka kończy się rozczarowaniem? Znasz to uczucie: na początku jest ekscytacja, nadzieja, może nawet lekki stres. Potem spotkanie, które zamiast iskier przynosi... ziewanie. Albo co gorsza – długi „ghosting” zamiast drugiego zaproszenia. Być może zaczynasz podejrzewać, że problem tkwi w Tobie. A co, jeśli powiemy Ci, że rozwiązanie wcale nie leży w kolejnym coachu randkowym ani w odświeżeniu zdjęcia profilowego na Tinderze?
Zamiast tego, zerknij na... swoją ostatnią wizytę w IKEI.
Brzmi absurdalnie? Poczekaj chwilę.
Efekt IKEA – co to właściwie znaczy?
Choć nazwa sugeruje coś związanego z meblami, samo zjawisko sięga dużo głębiej – aż do naszej psychiki. Efekt IKEA to termin używany w psychologii, który opisuje tendencję ludzi do przeceniania wartości rzeczy, które stworzyli lub złożyli samodzielnie, nawet jeśli ich końcowy wygląd nie odbiega szczególnie od wersji „gotowej”.
Innymi słowy – jeśli złożyłeś stół, nawet z trudem i nie bez przekleństw, prawdopodobnie będziesz go cenić bardziej niż stół, który ktoś przyniósł Ci do domu w całości. Dlaczego? Bo byłeś częścią jego powstawania. Włożyłeś w to czas, energię i emocje – a więc zainwestowałeś.
Ten mechanizm nie dotyczy tylko przedmiotów codziennego użytku. Psychologowie odkryli, że działa również w relacjach międzyludzkich.
Kiedy coś kosztuje, staje się cenne – także w relacjach
W badaniach opublikowanych w prestiżowym czasopiśmie Cognition, wykazano, że ludzie silniej przywiązują się do przedmiotów, które częściowo sami stworzyli. Co ciekawe, nawet jeśli końcowy rezultat nie jest idealny, to fakt, że włożyliśmy w to trud, sprawia, że patrzymy na niego z większą sympatią.
Psycholog Mark Travers, komentując wyniki tych badań na łamach „Forbesa”, zauważył: „Im więcej pracy włożysz w coś – niezależnie od tego, czy to ciasto, sweter czy związek – tym większe będzie Twoje przywiązanie do tego efektu końcowego.”
To tłumaczy, dlaczego pary, które przeszły razem przez kryzysy, często są bardziej zgrane i wytrwałe niż te, które nie miały żadnych trudności. Wysiłek, zaangażowanie, emocje – to wszystko nas wiąże.
Jak to się ma do randkowania?
Pomyśl: ile razy byłaś na randce z kimś, kto wydawał się „zbyt chętny”? Taki, kto już po jednej kawie zaczyna planować wspólne wakacje albo przeprowadzkę. Być może czułaś się wtedy przytłoczona, a cała magia zniknęła. Z drugiej strony – spotkałaś kogoś innego, kto był intrygujący, ale też lekko zdystansowany. I nagle... zapragnęłaś więcej.
Nie jest to przypadek. Dr Gurit E. Birnbaum, psycholożka i badaczka relacji z portalu „Psychology Today”, dowodzi, że efekt IKEA działa także w sferze romantycznej. Im więcej energii wkładamy w budowanie relacji – oczywiście w rozsądnych granicach – tym większe prawdopodobieństwo, że druga strona bardziej ją doceni.
Nie chodzi o manipulację, lecz o wartość emocjonalną
Zanim pomyślisz: „Czy mam specjalnie udawać niedostępną, żeby ktoś mnie bardziej chciał?”, uspokajamy – nie o to tu chodzi. Dr Birnbaum tłumaczy jasno: trzeba znaleźć złoty środek. Gra w „niedostępną królową śniegu” może działać tylko wtedy, gdy druga osoba widzi szansę na sukces – czyli czuje, że może Cię zdobyć, ale musi się trochę postarać.
Zbyt duża łatwość = niska wartość? Czasem tak działa nasz mózg. Zbyt duża trudność = frustracja? Na pewno. Idealna kombinacja to taka, w której jesteś otwarta, ale nie naiwna; zaangażowana, ale nie nachalna; dostępna, ale nie zdesperowana.
Co możemy wyciągnąć z efektu IKEA w kontekście związków?
-
Nie bój się, że relacja wymagająca pracy to zły znak. Czasem właśnie te nieidealne początki prowadzą do najtrwalszych połączeń.
-
Daj drugiej stronie szansę na zaangażowanie się. Jeśli robisz wszystko za kogoś – od inicjatywy po utrzymywanie kontaktu – odbierasz mu szansę, by naprawdę docenił to, co budujecie razem.
-
Nie bój się być sobą – z całym bagażem emocji, niepewności i niedoskonałości. Prawdziwa relacja tworzy się wtedy, gdy obie strony mogą się w nią „wmontować” po swojemu.
A może pora przestać szukać gotowych mebli?
W czasach, gdy wszystko ma być „na już”, a randkowanie często przypomina scrollowanie w sklepie internetowym, efekt IKEA przypomina nam o czymś istotnym: prawdziwe zaangażowanie nie dzieje się od razu. Trzeba czasu, pracy, emocji, kompromisów. Ale właśnie dzięki temu związek może stać się czymś znacznie więcej niż tylko przelotną fascynacją.
Więc następnym razem, kiedy zastanowisz się, czy warto kontynuować znajomość, bo „nie kliknęło od razu”, przypomnij sobie skrzypiącą komodę, którą złożyłaś sama. Może nie jest idealna, może lekko się chwieje, ale to Ty w nią zainwestowałaś – i dlatego nadal z dumą stoi w Twoim salonie.
Miłość, jak mebel z IKEI, nie musi być prosta. Ale jeśli ją złożysz własnymi rękami – zostanie z Tobą na długo.
Artykuł opracowany na podstawie: Gurit E. Birnbaum, „The IKEA Effect in Dating”, psychologytoday.com; Mark Travers, „A Psychologist Explains The ‘IKEA Effect’—How Labor Leads To Love”, forbes.com [dostęp: 16.07.2025]